Targujemy sie o dwa skuterki. I nastoletnie lebki biora nas do naszego guesthousa.
A tam czeka na nas boskie jedzenie. Pycha rybka, ryz, jakies zielsko - wszystko niebianskie :)
Dzisiaj mamy pierwszy dive i jzu sie doczekac nie mozemy.
A po nurkach spacerek po wiosce (w nastepnym poscie zdjecia). Trzeba przyznac ze bylismy jedynymi bialasami we wiosce. Naprade. Chyba pierwszy raz tak. NAwet w Birmie tak nie bylo. Tomia to naprawde koniec swiata i malo ludzi tutaj dociera. Biali jak to byli to z akcjami charytatywnymi, edykacyjnymi, etc.
Po spacerku gramy w karty w 1000 z naszym dive masterem :)
To byl extra dzien na koncu swiata :D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz