Zadzwonilismy i okazalo sie ze driver nic nie wie i w zwiazku z tym moze byc za 20min ;)
Stwierdziliśmy ze ok, ze poczekamy bo droga do hoteliku na ostatnich kilkuset metrach nie jest prosta i lepiej dotrzec z kims kto wie co i jak.
I dobrze ze tak zrobilismy ;) Wybralam dla nas super apartament na klifie z widokiem na ocean, a jak klif to okazalo sie zeby tam dotrzec to najpierw trzeba zejsc mase schodkow a pozniej wejsc ;)
Narzu dzielnie zniosl taszczenie wszystkich bagazy :) Mial chwile slabosci i padaly pytania "Kochanie przypomnij mi czemu tu spimy?", ale… dal rade ;)
Odpowiadalam zgodnie z prawda ze ten apartament ma taki widok ze warto!!! Ze jestesmy w nowym miejscu i ze sam zobaczy ze warto...
I zobaczyl :)
Sliczny appartament. Taras tylko dla nas z wiklinowa sofa. Cud miod gdyby nie te schody ;)
Ale warto bylo!!!!!
Jako ze dotarlismy pozno myslalam ze pojdziemy spac. Ale jet lag - wiadomo ;) Wiec usiedlismy na tarasie z lampeczka powitalnego trunku i zaczelismy rozmowy w blasku ksiezyca :)
Narzu rozplywal sie. Szum fal... Piekny zapach Azji, oceanu.. Och ach ech ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz