czwartek, 6 listopada 2014

Bau bau :)

No i zaczela sie przygoda.
Mozna powiedziec, ze na Bali czujemy sie tak jak w Polsce czy innym kraju europejskim. Za to tutaj na Bau Bau robi juz sie fajnie, ciekawie, podrozniczo i odkrywczo.

Malo ludzi mowi po angielsku, juz trzeba kombinowac i samemu cos tam dukac w bahasa indonesia luba na migi lub w obrazkowym ;)

Tutaj na lotnisku czekamy na nasz lot. Szafeczka zamykana na kluczyk z ladowarkami, gdzie mozna zostawic telefon - sprytne.


Waldek jak zwykle najwiekszy czlowiek i kazda Indonezyjka za nim sie oglada ;)
Tutaj sexy kosciolowa czapeczka ;)


I zaczelo sie jeszcze ciekawiej…
Jak widac boarding pierwotnie powinnismy miec o 15:40…

Ale… jest pierwsza zmiana na 16:00 i druga na 16:10 ;)
Tak tak podchodzilam z biletem goraczkowo pytajac gdzie nasz samolot (bo tam w tym chaosie mozna bylo zgubic swoj samolot) ;) I pan pisal mi ;)


Trzecia zmiana… Juz na 100% 16:30…

100% w Azji, a juz w tej czesci Azji jest warte tyle co… nic... ;)
Wiec mamy 4-ta zmiane ;)

Lekko zrezygnowani poszlismy na kawe i moje ukochane donaty :D

Ale w koncu sie udalo… Idziemy do naszego skrzydlowca ;) Moze dolecimy.
Lecimy z Makasaru do Bau Bau :D



A tutaj juz w Bau Bau - na szczescie - i to jest tutejszy pas bagazowy… ktory? Te niebieskie wagoniki ;) I nie ma ze mozna sobie samemu wziac swoj bagaz ;) O co to nie… Sa 3 wagoniki i pan po kolei bierze bagaz, pyta sie kogo to i sprawdzaja nawet, czy to faktycznie Twoj ;)


Takze czekamy, bo nasze bagaze sa oczywiscie gdzie???
W trzecim niebieskim wagoniku ;)


Pierwszy opróżniony ;)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz