Rano wzielismy taksowke z Uluwatu i pojechalismy do Ubud. Od razu nam sie spodobalo to miejsce. Magiczne. Duch kulturalny wisi w powietrzu. Cudownie.
Miejsce, ktore wybralam na te pare dni po prostu bajka. Nikogo praktycznie nie ma w tym osrodku. Cala villa jest bajecznie polozona, tak jak lubimy - z widokiem na nature, bo w koncu nazywa sie Villa Ubud Natura Resort http://www.naturaresortbali.com/ubud-villas.html
Bardzo polecam!!!
No i zaczelismy przygotowania do slubu ;) Trzeba bylo uczcic takie piekne miejsce ;)
Rozlozylismy sie w hotelu, wzielismy skuterek i heja do przodu na masaz. Jechanie skuterkiem to niemalze transcendentalne przezycie na Bali. Czulam sie naprawde oczyszczona, nie wiem czemu, ale po prostu czulam sie taaaaka wolna. Narzu z przodu, ja z tylu i darlam sie wnieboglosy na zakretasach :D
No i czulam sie troche jak Julia Roberts w Eat, pray, love ;)
Zrobilismy rundke po okolicy, ktora nas urzekla i poszlismy na masaz ;) A co - trzeba przygotowac sie do weddingu ;)
Po masazu i zakupach pyszna kolacja - pad thai, a nastpnie spotkanie z ciotka Marylka i jej kolega ksiedzem Tomaszem :D Tak tak, dowiedzielismy sie na 3 dni przed, ze Marylka wsiada w samolot z Australii i przylatuje na slub swojego chrzesniaka :D
Wszyscy wspolnie wrocilismy do resortu i zaczelismy swietowanie. Wzielismy winka, szampana zakupionego w sklepie bezclowym i poszlismy na basen a pozniej do jakuzzi :D Bylo cuuudownie. Smielismy sie, gadalismy - rewelacja :D
A pozniej czas spac… Bo juz juuuutrrooo…. ;)
Pare fotek :)
Widok z knajpki, w ktorej jedlismy kolacje i spotkalismy sie z Marylka i Tomaszem
Widok z okna naszej villi
Taaakkkk, wanna marzenie… Na jutro przed slubem, na wieeelkie spaaa slubne ;)
Jest i boski prysznic :) W takim klimacie cudownie jest sie wykapac na zewnatrz… w dodatku z takim widokiem :D
Widok z tarasu, gdzie jemy posilki i ogolnodostepny basen







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz