poniedziałek, 3 listopada 2014

Leeeciiimyyyyy...

Nastał czas wyjszdu.Tym razem ja z uwagi na kolano nie jade z plecakiem wiec Narzu taszczy tez moja torbe. 
W ogole ta wyprawa jest lajtowa w porownaniu z poprzednimy - nastawiamy sie glownie na slub, relaks i swietne nurkowanie w najlepszych miejscach na naszym globie - wszysko za sprawa operacji, ktora 3 miesiace temu mialam.

Byla chwilowa duskusja o wzieciu walizki, ale ciesze sie ze moj pragmatyczny W mnie przekonal :) (za co i tutaj zwracam honor bo bylam bliska od postawieniu na swoim ;))

Ciuchy slubne spakowane, ciuchy nurkowe tez, apteczka, dokumenty, obraczki, kasa i 31.10 leciiiimmmyyy...Gdansk-Frankfurt-Singapur-Denpasar


Z ciekawoctek trasy to na kontroli w Singa stracilam czesc swojej swisskarty-male nozyczki (nie byloby nic w tym dziwnego gdyby nie fakt ze podrozuje z nimi od 5 lat po roznorodnych lotniskach... No trudno).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz