Poranek byl cudowny. Widok - bajka. Maz az szczene zbieral z podlogi jak zobaczyl, co zarezerwowalam :D To samo widok z restauracji obok do ktorej poszlismy na sniadanie :)
W godzinach okolopoludniowych wybralismy sie na przejazdzke na skuterku do pobliskiej swiatyni :) A pozniej na masaz - ogolnie zaczynamy wyprawe relaksujac sie ;)
Wspaniala plaza, szeroka, piekny piaseczek… A tam dodatkowa niespodzianka GOLDENY :)
Okazalo sie, ze sa to najczesciej spotykane psy na Bali. Jest to ulubiona rasa Balijczykow - czy trudno im sie dziwić?
Na plazy zjedlismy pyszne, swieze owoce morza, piwko i relaksowalismy sie :)
Nie bylabym soba, gdybym nie zaczepila jakiegos goldzia ;) Moj w Polsce, to chociaz jakiegos zagranicznego pomiziam ;)
Pod wieczor wrocilismy do siebie - tak wyglada z dolu nasza chata ;)
Kolejny goldziu, tym razem zrobiony na lwaDzien zakonczylismy kolacja na plazy. Zjedlismy swiezo zlowiona rybke i piiiiwkooo :)









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz