czwartek, 6 listopada 2014

Bye bye Bali...

No i czas wyleciec z Bali… a sie nie chce… Ubud to bylo cudowne miejsce - moim zdaniem najlepsze na calym Bali, ktore jest mega mocno turystyczne. A tutaj jakby czas sie zatrzymal…

No i miejsce w ktorym bylismy. Tak jak nie przepadamy za resortami, tak tutaj wrocilibysmy z checia za jakis czas… moze na 5 lecie slubu?? Kto wie, kto wie ;)

No ale czas ruszac dalej. Atrakcje przygotowane na podroz poslubna sa ogromne, wiec trzeba zostawic za soba dobre wspomnienia i ruszac dalej.

Z Ubud jedziemy na lotnisko czyli do Denpasar a stamtad lot do miejscowości Bau Bau z przesiadka w Makasar…

Po przybyciu na lotnisko dowiadujemy sie o opuznieniu z godz 11:10 do 12:40… co to jest… i czym sie stresowac ze sie nie zdazy na nastepny lot ;) To Azja… 


Ciekawie zbudowana autostrada na wodzie - robi wrazenie

No jest fame, jest fame ;) Nawet tubylcy sie ze mna fotografuja ;)

Koloryt lokalny ;) Normalne i na narciarza ;)

Lotnisko w Denpasar jest tuz przy wodzie… wiec jak ladujesz to masz wrazenie ze do wody ;)



A i pomodlic sie mozna za pomyslny lot i dalsze małżeństwo dla nowożeńców ;)

Mazus pozuje z obraczka i balijskimi symbolami ;)


Tak tak, trzeba sie doksztalcac ;)

Zadowoleni, sczesliwi, spragnieni przygod ;)

Czekoladka na podroz? ;)

No moze tabliczunia bialej? ;)

Albo mlecznej? ;)



Ho ho ho jaka zadowolona zonka ;) Ciekawe co ja tak cieszy ;)

Chodz chodz zonka, lecimy razem przeciez...


Widok na autostrade z lotu ptaka ;)


Bye bye Bali!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz